<?xml version="1.0" encoding="iso-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>The Lost Kingdom</title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl</link>
<description> The Lost Kingdom</description>
<language>pl</language>
<docs>http://backend.userland.com/rss</docs>
<item>
<title>Rzeczy do wykonania</title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=120#p120</link>
<guid isPermaLink="false">120@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<p class="center"><blockquote><div class="incqbox"><strong><span style="color: #333366">Ayatane</span><br /><span style="color: #009966">Ayatane</span><br /><span style="color: #00efa9">Ayatane</span><br /><span style="color: #01abaa">Ayatane</span></strong></div></blockquote>]]></description>
<pubDate>Sobota 16 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Sobota 16 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Rzeczy do wykonania</title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=119#p119</link>
<guid isPermaLink="false">119@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<span style="font-size: 15px">&nbsp; &nbsp; &nbsp;S</span>płowiały do czerni. Wewnątrz. Wodne tworzy zniknęło, pozostawiając po sobie rozległe skupiska kałuż. Uniosłem głowę ku górze. Słoneczne światło oślepiło mnie, tak samo jak Shinsaku jeszcze przed sekundą. Nie znałem odpowiedzi na wiele pytań. Akio, człowiek zupełnie mi nieznany teleportował przywódcę wyrzutków w zupełnie inne miejsce. O tym sprawy sobie jednak nie zdawałem. Wzdychnąłem, nabierając ogromne ilości powietrza w płuca. Z mojej perspektywy wyglądało to tak, iż uciekł ze zdobyczą, nie pozostawiając po sobie śladu. Uciekł, gdyż bał się bezpośredniej konfrontacji. Nie zależało mi już jednak.<br /><span style="font-size: 15px">&nbsp; &nbsp; &nbsp;S</span>pojrzałem po lewo, gdzie mieściło sie skupisko kryształu. Kuknąłem na blond chłopaka, ignorując go w dalszej kolejności. Podszedłem blisko Matsuo. Spojrzałem na jego sylwetkę, zastygniętą w przepięknym tworzywie. Dołączył do mnie Akemi, zastępca, który jednym, mocarnym uderzeniem rozbił kryształ, uwalniając mą bezużyteczną marionetkę. Wkrótce obok znalazł się także Miyaguchi oraz Eizo. Złożyłem odpowiednią pieczęć, przywołując trumny, które zamknęły ożywieńców w swym wnętrzu. Nie poświęciłem ani chwili dla swojego ludu. Szedłem dalej, zaciskając pięści w niepewności. Nie czułem gniewu, ani smutku. Nie panowały nade mną żadne emocje, byłem po prostu obojętny. W mej głowie rodziły się jednak myśli, szeptały z wielu stron jednocześnie. Im dłużej dreptałem, tym bardziej bolała mnie głowa. <br /><span style="font-size: 15px">&nbsp; &nbsp; &nbsp;N</span>e odchodząc dalej, niż trzydzieści metrów, odnalazłem sylwetkę czarnowłosego, leżącego, nieprzytomnego chłopaka. Po dezaktywowaniu umiejętności specjalnej, spadł z glinianego ptaka. Jego organizm był wycieńczony. Bez pomocy medycznej nie przetrwałby dłużej, niż kilka godzin. Uklęknąłem naprzeciw jego ciała, unosząc głowę za miękkie włosy. <em>Żyje.</em> Uformowałem odpowiednie znaki, rozrysowując na podłożu szereg długich pieczęci. W mgnieniu oka pamięć wyrzutka została wymazana. <em>Widzisz, wyrzutku. Taki był twój mistrz. Zgarnął, to co chciał i zostawił Cię tutaj. Nie martw się jednak. Zaopiekuję się tobą dokładnie.</em> Przymknąłem powieki, odwracając się w stronę Ayatane. Znajdował się on bowiem nieopodal tego, co pozostało po wodnej bańce. Pogratulowałem mu. Odznaczyłem go także najwyższym, możliwym tytułem - elitą. Swe kolejne słowa skierowałem w stronę masywnego, nad wyraz silnego człowieka. Przeniosłem spojrzenie w dół, nie chcąc utrzymywać kontaktu wzrokowego. Mówiłem, póki jeszcze mogłem. Dopóki byłem jeszcze sobą. Zawiodłem, tak powiedziałem, choć tak nie czułem. Wyrzekłem się swego tytułu, powierzając organizację we władanie Akemiego. Nic mi już po ludziach, których nie byłem w stanie chronić. <br /><span style="font-size: 15px">&nbsp; &nbsp; &nbsp;O</span>derwałem wzrok z podłoża, przekierowując głowę nieznacznie w lewo. Zakończyłem rozmowę ze swymi ludźmi, pozwalając Kakukoro rozwalić kryształ doszczętnie. Uwolnił on dziadygę, który tkwił do niedawna razem z Matsuo. Przykucnąłem, chwytając piach w jedną dłoń, zaś prostując się, wypuściłem, a wiatr rozniósł go na wietrze. <br />&nbsp; &nbsp; &nbsp; <strong><span style="font-size: 15px">N</span>ikushimi.</strong><br /><span style="font-size: 15px">&nbsp; &nbsp; &nbsp;T</span>o słowo było jedno, najszczersze. W głowie mej narodził się plan, przepiękny i nieskazitelny. Wymarzony, do teraz. <br /><span style="font-size: 15px">&nbsp; &nbsp; &nbsp;C</span>złowiek, który sterował ptakami, zszedł na ziemię i dołączył do niewielkiego, pozostałego oddziału. Miyuki podbiegła, rozpoczynając proces leczenia. Uzupełnia mą energię, jakbym stracił jej od groma. Zostało nas więc niewielu, zważając na to, że fala trupów nadal rozciąga się kilkadziesiąt metrów dalej. Wiedziałem, że białowłosy zastając taki widok mógłby popaść w szaleństwo. W stan, który sam powoli mnie dotykał. Nie chcąc przedwcześnie oddawać się odczłowieczeniu, zacząłem uzdrawiać czarnowłosego, nieprzytomnego chłopaka. Plan wobec niego był wprawdzie prosty. Wystarczyło odprowadzić go do naszej siedziby i wynająć kogoś, kto wprowadzi go w nowy tryb życia. Dzięki pomocy Miyuki, czułem się już o wiele lepiej.<br /><span style="font-size: 15px">&nbsp; &nbsp; &nbsp;W</span> momencie, gdy Yoshimaru odzyskał stan, który nie zagrażał jego życiu, oddałem go w ręce brata. Ten zaś wziął jego ciało i ruszył w stronę wschodnią. Potem odrzekłem żeby dwójka samotników miała na nich oko. Dodałem jednakże, by trzymali odpowiedni dystans. Nie jestem w stanie przewidzieć, co takiego pocznie mój sobowtór, kiedy zupełnie odejdzie od zdrowych zmysłów. Tuż po tym spojrzałem na Akemiego, Ayatane, a na końcu na uwolnionego dziadka. Zapytałem wreszcie - wracamy do domu?<br /><span style="font-size: 15px">&nbsp; &nbsp; &nbsp;C</span>hoć mówiąc dom, miałem na myśli coś zupełnie innego. Uśmiechnąłem się dyskretnie.<br /><br /><span style="font-size: 9px">1. Użyta technika: <a href="http://www.ninjaclanwars.pun.pl/viewtopic.php?id=3786" target="_blank" rel="nofollow">Metsu</a></span><br /><br /><p class="right"><span style="font-size: 9px">[z/t Ichaza -&gt; Laboratorium Ichuzy]</span>]]></description>
<pubDate>Sobota 16 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Sobota 16 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Rzeczy do wykonania</title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=118#p118</link>
<guid isPermaLink="false">118@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong></strong><span style="font-size: 16px">K</span>raj Gorących Źródeł. Miejsce, w którym trwał właśnie największy zbrojny konflikt ostatniego dziesięciolecia. Całe dynastie ninja przemienione w pył. Tysiące mężów, którym ręka shinobi odebrała życia. Drugie tyle osieroconych dziatek, do których informacja o śmierci ojców nawet jeszcze nie dotarła. Ogrom rozpaczy - niepoliczalny.<br />&nbsp; &nbsp;Tutaj, pomiędzy ruinami dwóch wrogich sobie obozów, trwała walka. W gigantycznej wodnej kopule, przywołanej mocą białowłosego Samotnika, znajdowała się piaskowa ogoniasta bestia; potwór stanowiący zagrożenie nieporównywalne do niczego, co dotąd nosiła Matka Ziemia, zło samo w sobie, zabijające dla przyjemności. <br />&nbsp; &nbsp;Naprzeciw demonowi stanęło ramię w ramię czterech potężnych wojowników. Trzech z nich pod sztandarem organizacji z Airando, ostatni przewodzący frakcji Wyrzutków. Wszyscy z nich byli mordercami. Nie miało znaczenia, czy krew przelewali z własnej zachcianki, za pieniądze, czy z czyjegoś rozkazu. Nikt nie nosił w sobie wyrzutów sumienia i nie wahał się, gdy opuszczał ostrze na przerażoną ofiarę. W tym świecie było to normalne. Ba, osoby takie zwano czasem nawet bohaterami, gdy w pojedynkę zmiażdżyli wrogą armię, lub uratowali kilka istnień, zgładzając przy tym inne. Do większości nikt, komu owi mordercy w bezpośredni sposób nie przeszkadzali, nie miał ich czynów za złe. Po prostu robili swoje.<br />&nbsp; &nbsp;Ayatane Yuki bezwiednie zawiązał sojusz z innym mordercą. Walczył obok osoby odpowiedzialnej za odebranie życia całej rodzinie Samotnika. Chłopak nigdy miał już nie zobaczyć uśmiechów braci, tych samych, które dzień przed bitwą pokrzepiały go i dodawały otuchy. Ci, dzięki którym opanował kekkei genkai, ci, którzy prowadzili go na drodze ninja - wszyscy leżeli martwi, zgładzeni przez Shinsaku Nakayamę. Los mógł rzucić statek białowłosego na fale rozpaczy. Mógł puścić wroga wolno, nakazując Ayatane życie z przeświadczeniem, że stracił szansę na zemstę, że pozwolił żyć zabójcy jego klanu, bez podjęcia próby wyrównania rachunków. <br />&nbsp; &nbsp;<br />&nbsp; &nbsp; &nbsp;<span style="font-size: 16px">L</span>os jednak nie zawsze jest tragiczny.<br /><br />&nbsp; &nbsp; &nbsp;<span style="font-size: 16px">K</span>ombinacyjny atak Samotników nie przyniósł dużych skutków. Wszystko, co bohaterowie uczynili demonowi, to mała rana na ogonie, zadana w dodatku ręką Akemiego, a nie przez dziesięć setek rekinów, które przywołał Yuki. Zwierzęta nie były w stanie nawet przebić pancerza bestii, pomimo swej pokaźnej siły. Ukazywało to tylko, jak niesamowitą kreaturą jest ogoniasta bestia, posiadająca, poza niszczycielską mocą, nadprzyrodzoną wytrzymałość. <br />&nbsp; &nbsp;Ale świat nosił jednostki, zdolne okiełznać tę potęgę. W oka mgnieniu potwór, niemal równie nagle jak wcześniej się pojawił, po prostu zniknął. Pieczętująca technika Wyrzutka poskromiła wolę walki bestii, zamykając ją w słoju (typowy Wyrzutek), czemu towarzyszył błysk bladego światła. <br />&nbsp; &nbsp;Ujrzawszy sygnał do ataku, białowłosy nie czekał ani sekundy. Przyjaciele, wrogowie, wszystko to nie miało znaczenia. Liczyła się tylko organizacja, której uosobieniem była postać jej lidera. Jeżeli Ichuza łamał jakiś pakt, to dla Ayatane pakt ten nigdy nie istniał. Można powiedzieć, że wola Samotników była jego wolą.<br /><br />&nbsp; &nbsp; &nbsp;Zaczął od materializacji całego swojego ciała. W następnej chwili już płynął na grzbiecie jednego z tysiąca rekinów, zmierzając ku ścianie wodnej kopuły, gdzie czekało zbawienne powietrze, którego powoli zaczynało brakować. W tym samym czasie reszta bestii przeszła do natarcia, obierając nowy, przystępniejszy cel. Część z nich utworzyła swego rodzaju sferę, otaczającą Wyrzutka, zaś reszta rzuciła się na malowane kruki, które przybyły w celu ochrony swojego stwórcy. Mobilność ptaków w wodzie nie mogła w najmniejszym stopniu równać się uzębionym rybom, więc była to raczej jednostronna batalia. Około setki bestii dołączyło także do stworzeń Ichuzy, mając na celu rozerwanie Shinsaku. <br />&nbsp; &nbsp;W momencie ataku Akemiego, rekiny zrobiły mały otwór w sferze, pozwalając wejść do niej wiceliderowi. Poza tym szczelnie zamykały kulę, nie pozwalając nikomu na wtargnięcie do środa, ani tym bardziej na ucieczkę.<br />&nbsp; &nbsp;Zemsta Ayatane, nawet bezwiedna, miała okazję bardzo szybko się dokonać.<br /><br /><span style="font-size: 10px">1. Wykorzystana technika: <a href="http://www.ninjaclanwars.pun.pl/viewtopic.php?id=3472" target="_blank" rel="nofollow"><span style="color: #99CCFF">Senshokuk&#333;</span></a><br /> Siła jutsu: 525<br /> Szybkość rekinków: 415</span><br /><br /><b>[ 66666 ]</b>]]></description>
<pubDate>Âroda 13 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Âroda 13 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Rzeczy do wykonania</title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=117#p117</link>
<guid isPermaLink="false">117@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[<strong></strong>&nbsp; &nbsp; &nbsp; <span style="font-size: 16px">M</span>ój plan nie do końca skończył się tak jak zamierzałem zrobić od początku. Jego ogon ostatniecznie okazał się być twardszym niż się tego spodziewałem. Nici zostały rozerwane w połowie, ale to nie był żaden z problemów. Były to moje wnętrzności co prawda, ale nie brały odpowiedzialności za to jak moje ciało się zachowuje, nie sprawiało mi to nadal bólu. Tak samo jak to, że innym normalnym posiadaczom umiejętności Suigana w każdej chwili mogło zabraknąć tlenu, tak mi nie mogło. W końcu jak byłem jeszcze młodym dorosłym rozwinąłem na tyle swoje więzy krwii, że udało mi się zamienić większość swoich wnętrzności na nici, tym samym tracać na płucach, których no cóż nie potrzebowałem za sprawą dążenia mojej osoby do doskonałości i nieśmiertelności... Tak jak mówiłem, zniszczenie moich nici nie wyprowadziło mnie z czystej chęci uczciwej i wspaniałej walki z demonem. Była to osoba w postaci naszego wroga. Kojarzyłem go, ale teraz nie miałem czasu na wspominiki. <br /><br /><strong></strong>&nbsp; &nbsp; &nbsp; <span style="font-size: 16px">P</span>o prostu byłem pewny, że jest to nasz wróg, a utwierdził mnie w tym przekonaniu podchodzący do mnie jeden z bliźniaków. Przekazał on mi całkiem spory zastrzyk chakry i już byłem pewien co muszę zrobić. Moja reakcja była natychmiastowa. Sięgnąłem po pigułki, które przekazał mi Ichuza; połknąłem je i od razu poczułem wzrost mojej siły o przynajmniej poziom wyżej.<br /><br /><strong></strong>&nbsp; &nbsp; &nbsp; <span style="font-size: 16px">Z</span> lekko zniesmaczoną miną zamieniłem całe moje ciało w wodę. Byłem teraz w stu procentach pewien, że ta cała bańka nie zmniejszy mojej mobilności podczas ataku na naszego przeciwnika. Oczywistym jednak było, że po zamianie w ciecz natychmiast ruszyłem w jego kierunku z pełną prędkością <strong>[szybkość 440]</strong>. Czułem jednak, że moja szybkość może być znacznie większa za sprawą, że byłem w wodzie i sam nią również byłem. Jednak nie potrafiłem tego przekalkulować jak dużą różnice to zrobiło podczas tego ruchu. Przez myśl mi przeszło, że przecież nasz wróg może posiadać technikę związane z takim żywiołem jakim był raiton, lecz byłoby to raczej lekkomyślne. Ze względu na to, że sam nadal był w wodzie, a możliwe, że też jego sojusznicy. Każdy z nas by stracił swoje życie, lecz również i on, a bestia by została wypuszczona zabijając za pomocą swojej wściekłości reszte naszych ludzi jak i również jego. Zbyt duże ryzyko na takie ruchy.<br /><br /><strong></strong>&nbsp; &nbsp; &nbsp; <span style="font-size: 16px">M</span>oja wiara w to, że moja szybkość jest na tyle duża by go dogonić nie była mylna. Pełen skupienia zlanych z negatywnymi emocjami zbliżyłem się ku wyrzutkowi. Nie czułem tak dużej nienawiści do jego osoby by chcieć go zabić. Chociaż mimo wszystko przeszywała mnie niebywale duża chęć mordowania, to w tym momencie nie mogłem sobie na to pozwolić. Ryzyko wydostania się bestii znowu na świat było ogromne. Dlatego też będąc od niego nie całe pół metra z cieczy, w którą byłem zamieniony wydostała się moja dłoń conajmniej cztery razy powiększona za sprawą wody i z tą samą wartością została pomnożona moja siła. Natychmiast po tym złapałem naszego wroga za nogi wyrywając mu je z tą samą siłą, którą próbowałem zaatakować demona <strong>[siła 1088]</strong>. Jego śmierć, była kwestią kilkunastu minut, chyba, że jego wytrzymałość jest na tyle duża, że przetrwa on o wiele dłużej, jednak jego ucieczka została zakończona w naprawdę brutalny sposób. <br /><br /><strong></strong>&nbsp; &nbsp; &nbsp; <span style="font-size: 16px">N</span>ie oddaliłem się od jego połowy ciała daleko, jedynie metr. Moje ciało wróciło do normalności, prócz nadal aktywnej ogromnej i silnej ręcę, którą wcześniej użyłem do schwytania naszego przeciwnika. Obserwowałem i czekałem na rezultaty...<br /><br /><b>[ 99999 ]</b><br /><br /><span style="font-size: 10px">- <a href="http://www.ninjaclanwars.pun.pl/viewtopic.php?id=3852" target="_blank" rel="nofollow">Gousuiwan no Jutsu</a> - użyta technika<br /></span>]]></description>
<pubDate>Âroda 13 StyczeĹ</pubDate>
<comments>Âroda 13 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Budynki Mieszkalne</title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=116#p116</link>
<guid isPermaLink="false">116@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Centrum miasta republiki, prócz dzielnicy targowej, wypchanej po brzegi wysokimi biurowcami, posiada również sporą strefę mieszkalną. Jest to rejon spokojny, skupiający głównie zamożniejszą część obywateli metropolii, pracujących w jej centralnej części. Chodnikami spacerują dobrze wyglądający przechodnie, zaś na ulicach lśnią zaparkowane satomobile, jakby świeżo wypuszczone z fabryk. Wysokość budynków nie przekracza zazwyczaj siedmiu pięter. Próżno szukać tu blokowisk, natomiast aż roi się od ładnych, barwnych kamienic. Przyjemna atmosfera tego miejsca zachęca do wynajęcia mieszkania, bądź, dla bogatszych, kupna takowego na własność]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title>Bar</title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=115#p115</link>
<guid isPermaLink="false">115@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Bar ulokowany na końcu wąskiego zaułku, odchodzącego od głównej ulicy, jest miejscem zgoła innym od leżącej kilkanaście przecznic dalej restauracji. Skupia on przede wszystkim zmęczonych pracą robotników z obrzeży miasta republiki, ale nie brakuje tutaj także podejrzanych typów, którym strach spojrzeć w oczy podczas mijania na chodniku. Ten, kogo nogi zaprowadzą w to ciemne miejsce, będzie mógł tanio kupić przeciętnej jakości alkohol oraz niezbyt wyszukane przekąski. Lokal z zewnątrz nie prezentuje się najlepiej. Farba na ścianach odstaje brzydko, zaś po przygasającym neonie z nazwą baru widać, że ten ma czasy świetności daleko za sobą. Wnętrze nie ma się wiele lepiej. Śmierdzi tu mieszaniną potu z alkoholem, tłumioną jednak przez swąd papierosów. Klient zająć może jeden z dziesięciu stołków przy ladzie, za którą zawsze stoi podstarzały barman, lub zasiąść przy którymś z wolnych stolików. Miejsce to oferuje względną dyskrecję, czy to przy rozmowach, czy interesach. Jest to, rzecz jasna, o ile gotówką wypcha się właścicielowi uszy.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=114#p114</link>
<guid isPermaLink="false">114@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Jestem kobietą, niezależną.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=113#p113</link>
<guid isPermaLink="false">113@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[dzięki]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=112#p112</link>
<guid isPermaLink="false">112@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Progres sesji: 100%<br />Krzesło okazuje się być czlowiekiem, który zlecił Tobie to zadanie. Mędrzec był prawdziwym celem. <br /><br />Nagroda: krzesło]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=111#p111</link>
<guid isPermaLink="false">111@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Udaję, że nie żyję, ale wstaję. Chowam krzesło do torby przy udzie i idę dalej.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=110#p110</link>
<guid isPermaLink="false">110@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Progres sesji: 75%<br />Śmierć udana. Mędrzec mówi na pożegnanie - a u mnie ok. Idziesz dalej. Luvria umiera przez grom z nieba.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=109#p109</link>
<guid isPermaLink="false">109@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Zsyłam grom z nieba. Jest mi zimno.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=108#p108</link>
<guid isPermaLink="false">108@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Zabijam mędrca mieczem i idę dalej.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=107#p107</link>
<guid isPermaLink="false">107@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Progres sesji: 70%<br />Mędrzec patrzy na Kanbaru i odpowiada - myślę, a u Ciebie co tam? Luvria myśli.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
<item>
<title></title>
<link>http://www.thelostkingdom.pun.pl/viewtopic.php?pid=106#p106</link>
<guid isPermaLink="false">106@http://www.thelostkingdom.pun.pl</guid>
<description><![CDATA[Śmieje się. Wyciągam z plecaka krzesło i siadam obok mędrca. Myślę nad nowym mieczem.]]></description>
<pubDate>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</pubDate>
<comments>PiĹĄtek 8 StyczeĹ</comments>
</item>
</channel>
</rss>
